Polska            Szkoła

im. Tadeusza Kościuszki w Chicago

założona w  1951r.

O Nas

Polska Szkoła im. Tadeusza Kosciuszki jako jedyna szkoła w aglomeracji chicagowskiej posiada swój własny budynek. Został on zakupiony w 2000 roku za pieniądze zebrane ze składek rodziców oraz zaoszczedzone fundusze szkolne za 50 lat działalności szkoły. Jest on własnościa wszystkich rodzicow dzieci uczęszczających do naszej szkoły.

Nauczyciele

DYREKTOR SZKOŁY: URSZULA GAWLIK

ZASTĘPCY DYREKTORA GUERIN PREP: ALINA ZDANKIEWICZ
                                                                                                           HELENA ZAJĄC
ZASTĘPCA DYREKTORA HARLEM:               ANNA MARIA SABINIEWICZ
NAUCZYCIELE:

ADAMCZYK BARBARA
BIAŁAS MAŁGORZATA
CIUREJ BERNADETTA
CZAJKOWSKA HALINA
CZOSNYKA BERNADETA
DYBAS RENATA
EŹLAKOWSKA DOROTA
GŁĘBOCKA EWA
GNAT DANUTA
GOLEC BARBARA
JABŁONSKA MARZENA
KIEŁBAJ ANNA
KOMOSA KRYSTYNA
KOZŁOWSKA BEATA
MINTA DANUTA
OZOROWSKA GRAZYNA
PASULA MARZENA
PODLIPNI ELŻBIETA
ROMANEK ELŻBIETA
ROSA ANNA
SABINIEWICZ ANNA MARIA
SIENKIEWICZ BARBARA
STANUCH IZABELLA
SONTOWSKI BEATA
SZNICER MAGDALENA
SZPUNDOW DOROTA
WIERZBICKA IWONA
WITEK URSZULA
ZAJĄC HELENA
ZDANKIEWICZ ALINA
ZUWALSKA KRYSTYNA
ŻYCHOWSKA JOANNA
KATECHECI:

OJ.DAMIAN MAZURKIEWICZ
OJ. JAKUB ŚPIEWAK
GANDY ELŻBIETA
JABŁOŃSKA CECYLIA
KOWALKOWSKA AGATA
LACHMAN KATARZYNA
OSTROWSKA BARBARA
STREK DOROTA
WÓJTOWICZ GRAŻYNA
Wypełnij formę i wyślij wiadomość do dyrektora szkoły
Imię i Nazwisko
Email
Treść
Temat
Telefon
Wyślij

Koło Rodzicielskie


PREZES KOŁA RODZICIELSKIEGO:  Aneta Dudek
ZASTĘPCA PREZESA GUERIN PREP: Bartłomiej Mucha
ZASTĘPCA PREZES HARLEM:  Anna Kiełbaj
SEKRETARZ FINANSOWY:  Tomasz Nagi
SEKRETARZ PROTOKÓŁOWY: Magdalena Sznicer
SEKRETARZ KORESPONDENCYJNY: Katarzyna Gromny  
CZŁONKOWIE:
                Helena Zając
                Renata Kraśnicka
                Justyna Czechura
                Anna Szafraniec
                Małgorzata Kroczka
                 
KOMISJA REWIZYJNA:
             Justyna Bibro            Przewodnicząca Komisji
             Elżbieta Kurzawa         
             Katarzyna Szamszon


​​
Prezes Koła Rdodzicielskiego
Wypełnij formę i wyślij wiadomość do prezesa Koła Rodzicielskiego
Imię i Nazwisko
Email
Wiadomość
Treść
Telefon
Wyślij

Historia szkoły


Przeczytaj tę historię, zastanów się nad czasem minionym, ale zrób coś już dziś dla przyszłości następnych pokoleń.”
                                                                                                         Małgorzata Pawlusiewicz

Druga wojna światowa wycisnęła ogromne piętno na historii współczesnego świata. Miliony osób pomordowanych, tysiące zaginionych, pozbawionych dachu nad głową, setki tysięcy ludzi bez możliwości powrotu do swych ojczyzn – to bilans szatańskiego planu Hitlera i Stalina. 
Żołnierze, którzy opuścili Polskę w 1939 roku, jednoczyli się w obozach na Węgrzech i w Rumunii. Ci zaś, którzy zostali wywiezieni przez Sowietów w głąb Rosji po 1941 roku, po napaści Niemiec hitlerowskich na Związek Radziecki, zostali uwolnieni i wraz z generałami Władysławem Andersem i Stanisławem Maczkiem przeszli szlak bojowy przez Persję, Palestynę i Włochy, walcząc do końca wojny na różnych frontach. Walczyli z nadzieją, że pokonując wspólnego wroga, „zapracują” na wolność swojej ojczyzny. Niestety historia potoczyła się inaczej. Nie wrócili już do Polski, która nie tylko, że nie była wolna......ona już nie była „polska”. I tak, jedni osiedlali się w Wielkiej Brytanii, inni wyjechali do Kanady, a jeszcze inni przyjechali na ziemię Washingtona – a z nimi ich rodziny. Tutaj też rodziły im się dzieci. Rodzice, chcąc stworzyć  namiastkę swej dawnej ojczyzny, zachować ciągłość tożsamości i kultury polskiej, organizowali się w różne stowarzyszenia,  z czasem pomyśleli też o polskich szkołach.
Na tej właśnie zasadzie powstały dwie pierwsze szkoły społeczne w Aglomeracji Chicagowskiej – Polska Szkoła im. gen. Tadeusza Kościuszki i Polska Szkoła im. gen. Kazimierza Pułaskiego.
    Historię pierwszej z nich, Polskiej Szkoły im. Tadeusza Kościuszki rozpoczyna 1951 rok, kiedy to dwie panie – pani Sabina Damsz – prezeska grupy Związku Polek oraz nauczycielka z Podola – pani Maria Zamora zakładają Szkółkę Towarzystwa „Pobudka”. Szkoła ta mieściła się w lokalu Zarządu Głównego Związku Polek i liczyła w pierwszych miesiącach działalności trzydziestu uczniów.  Prezesem szkoły był wówczas Teodor Klizicki. Przyjęto też drugiego nauczyciela – pana Ignacego Supiela.                                                        
W 1957 roku, szkoła obrała za swą siedzibę budynek w Parku Tadeusza Kościuszki i od tego czasu generał Tadeusz Kościuszko stał się patronem szkoły.
W latach sześćdziesiątych, już w budynku Madonna High School, grono pedagogiczne w składzie: Maria Zamora, Ignacy Supel, Maria Langdo, Wanda Kasprzycka – przy wsparciu Komitetu Rodzicielskiego dokonało reorganizacji szkoły. Wzięto pod uwagę poziom umiejętności językowych dzieci i przydzielono je do klas z programem odpowiadającym ich poziomowi. Korzystano już wówczas z podręczników wydawanych przez Zrzeszenie Nauczycieli Polskich w Ameryce z siedzibą w Chicago oraz Macierz Polską w Londynie. Ponieważ szkoła liczyła sobie już w tych latach 300 uczniów, dyrekcja i Komitet Rodzicielski „zorganizowali” jej filię w budynku szkoły amerykańskiej przy parafii św. Władysława. Od tego czasu, a więc od prawie 50 lat, jesteśmy związani z tą parafią.
   W latach sześćdziesiątych szkoła była już bardzo prężnie rozwijającą się jednostką oświatową, czynnie działającą dla polonijnej społeczności. W uznaniu zasług władze powiatowe Cook County Board of Education w osobie zastępcy superintendenta szkół powiatu Cook wręczyły szkole Certificate of Achivement.
W roku 1968 szkoła liczyła już prawie 400 uczniów, dlatego po wypowiedzeniu nam budynku Madonna High School, szkoła przeniosła swoją lokalizację do parafii Our Lady of Grace, w której uczyły się dzieci w klasach I – IV, oraz klasa z językiem polskim – jako obcym.
W roku 1971 ( w dwudziestym roku istnienia) utworzona została po raz pierwszy klasa VIII i od tego momentu szkoła odpowiadała organizacyjnie pełnej, amerykańskiej Grammar School.Ten stan rzeczy gwarantował przygotowanie uczniów do nauki języka polskiego i przedmiotów ojczystych na poziomie licealnym.
Pierwsza klasa licealna powstała w roku szkolnym 1972/73. Uczyła w niej dr Bogna Wastrak, polonistka, autorka podręczników. Z czasem szkoła zatrudniła następną nauczycielkę, Halinę Bonikowską, także późniejszą autorkę podręczników.
W roku jubileuszu 25-lecia istnienia szkoły liceum opuszczają pierwsi maturzyści: Karol Kenar, Ewa Rakoczy, Aleksandra i Konstanty Siemaszko, Krzysztof Spociniski.
W 1977 roku szkoła pod kierownictwem Wojciecha Stefana wkroczyła w okres obfitujący w wydarzenia i niezmiernie aktywizujący Polonię. 
28 maja wizytował naszą szkołę Premier Rządu Polskiego na Emigracji – Kazimierz Sabbat, który bardzo wysoko ocenił poziom nauczania, wychowania i postawę patriotyczną dzieci i młodzieży.
Podniosłym wydarzeniem, w które włączyła się młodzież naszej szkoły, był wybór na stolicę apostolską Polaka ks. kardynała Karola Wojtyłę. Szkoła urządziła dla uczniów i lokalnej społeczności piękną wystawę ze zdjęciami z życia Karola Wojtyły, urywkami biografii i utworami literackimi. Dwa lata później młodzież naszej szkoły gremialnie włączyła się w przygotowania do spotkania z papieżem w Chicago. Odwiedziła nas wówczas ekipa telewizji francuskiej TV2 Paris, przeprowadzając wywiady z młodzieżą i filmując fragmenty zajęć lekcyjnych dla potrzeb UNESCO.
Koniec lat siedemdziesiątych, to okres przygotowań projektu i wykonania sztandaru szkoły, przy udziale dyrektora szkoły Kazimierza Lorenca, Wojciecha Stefana, prezesa Komitetu Rodzicielskiego, dr L. Konopki oraz całego Komitetu Fundacyjnego. Sztandar z wizerunkiem patrona szkoły, Tadeusza Kościuszki, i hasłem: Ojczyzna Nauka i Cnota wykonany na oryginalnym milanowskim jedwabiu, haftowany nićmi sprowadzanymi z Francji i Włoch -to prawdziwe dzieło sztuki, stworzone rękami najlepszej warszawskiej artystki-hafciarki, pani Marii Pyzoń. 
Dwie przykre historie łączą się z powstaniem tego sztandaru. Ukończenia prac nie doczekał główny inicjator i fundator sztandaru - dr L. Konopka, a w miesiąc po ukończeniu pracy zmarła pani Maria - artystka hafciarka.
Podczas pięknej uroczystości poświęcenia sztandaru 14 listopada 1981 roku młodzież przyrzekała posłuszeństwo, poświęcenie dla wielkich czynów i  postawę, która nigdy nie splami sztandaru ni pamięci patrona, który to dla wielu pokoleń był wzorem szlachetności, patriotyzmu, męstwa, odwagi, pracowitości i mądrości.
W 1981 roku prowadzenie szkoły obejmuje pani Barbara Woźniak. W tym samym roku Rada Szkoły decyduje o tym, że w poczet uczniów przyjmowane są dzieci w wieku 6 lat, a świadectwa ukończenia klas VIII i licealnych drukowane i wypisywane są w języku polskim i angielskim.
W 1985 roku prowadzenie szkoły Barbara Woźniak przekazuje pani Urszuli Kraśniewskiej, która będzie tę funkcję pełniłaprzez całe 25 lat, ku radości nauczycieli, uczniów i rodziców.
Lata osiemdziesiąte przynoszą rozkwit szkoły. Szkoła liczy już ponad 600 uczniów i zatrudnia 15 nauczycieli, księdza katechetę, bibliotekarkę, choreografa i instruktora teatralnego. Prężnie działa chór szkolny i zespół taneczny.
Wizytują nas amerykańsko-polscy pedagodzy z różnych stanów USA.  Ich wysoka ocena efektów nauczania wyrażająca się gruntowną wiedzą i umiejętnościami językowymi uczniów zwraca uwagę amerykańskich mass-mediów. Te stawiają ją za wzór godny naśladowania  innym szkołom etnicznym.
W latach osiemdziesiątych liceum opuszcza już ponad 90 absolwentów z polskim świadectwem dojrzałości, ciesząc się nie tylko z faktu ukończenia szkoły, ale także zdobytą wiedzę i edukację wychowawczą. Jak sami stwierdzali, miała ona przyczynić się do ich życiowych sukcesów. Wielu z nich stało się później filarami polskości w Ameryce i wybitnymi osobistościami inteligencji polsko-amerykańskiej.
Końcówka lat osiemdziesiątych to także seria pięknych przedsięwzięć kulturalnych przysparzających szkole splendoru. W tym miejscu należy wspomnieć o udziale w „Chicago Metro History Fair”,  konkursie zorganizowanym dla szkół średnich, a dotyczącym historii własnego środowiska i swojej grupy etnicznej. Młodzież chętnie wybierała  tematy dotyczące rozwoju polonijnego szkolnictwa, polskich masmediów i polskich organizacji społeczno-politycznych. 
Nasza szkoła zdobyła wówczas najwięcej laurów. Młodzież brała też udział w innych polonijnych akcjach kulturalnych jak: Bankiet Sokolstwa Polskiego, bale dobroczynności, wieczory poetycko-muzyczne oraz uroczystości wagi państwowej np. 40 rocznica wybuchu powstania warszawskiego.
Lata dziewięćdziesiąte to nieprzerwanie okres prosperity szkoły. Wraz ze wzrostem emigracji wzrastała liczba uczniów w szkole. Gdy szkoła liczyła 1200 uczniów, otwarta została nowa placówki przy publicznej szkole amerykańskiej – Reinberg, 3325 N. Major Ave. w Chicago.
W szkole powstała również GRUPA ZWIĄZKU NARODOWEGO POLSKIEGO nr 3257, w wyniku czego otrzymaliśmy znaczną pomoc finansową. Powstał nowy podręcznik do klasy VII, napisany przez nauczycielkę naszej szkoły, Zenobię Rykałę. Podręcznik ten służył nam przez wiele lat, aż do nowego, wydanego w 2005 roku przez Zrzeszenie Nauczycieli Polskich w Ameryce.
W roku 2001 obchodziliśmy jubileusz 50-lecia szkoły.
Było to wydarzenie ogromnej wagi. Praca i zaangażowanie nauczycieli, młodzieży, Komitetu Rodzicielskiego z panem Włodzimierzem Bochenkiem na czele i dyrektor Urszulą Kraśniewską zaowocowały pięknym, uroczystym bankietem. Przygotowany program został oceniony bardzo wysoko, a nasz gość honorowy – polska pisarka – pani Barbara Wachowicz uznała, że możemy konkurować poziomem z najlepszymi szkołami warszawskimi.
Taka ocena była dla nas zaszczytem.
Przełom stulecia to ogromny boom polskich szkół w Ameryce. Napływ emigrantów z loterii wizowej spowodował rozkwit szkolnictwa polonijnego, a co za tym idzie, konieczność opracowania nowych programów nauczania i stworzenia nowych podręczników.
W oparciu o programy autorskie, programy Zrzeszenia Nauczycieli Polskich i Komisji Oświatowej Kongresu Polonii Amerykańskiej, nauczycielki naszej szkoły - Małgorzata Pawlusiewicz, a potem i Teresa Berdychowska Kowollik podjęły trud opracowania podręczników dla szkół polonijnych. Podręczniki te  zostały wydane przez Zrzeszenie Nauczycieli Polskich w Ameryce i służą nam do dzisiaj.
Był to rzeczywiście okres wytężonej pracy szkoły dla społeczności polonijnej.   Szkoła nasza zawsze wychodziła rodzicom i dzieciom naprzeciw, ale w okresie napływu tak wielkiej rzeszy emigrantów pracowała ze zdwojoną siłą. Prowadziliśmy też zajęcia wyrównawcze dla tych dzieci, które powracały do Polski z różnych względów, najczęściej z powodu  trudności adaptacyjnych w Stanach Zjednoczonych. Dzieci i rodzice dziękowali nam za wysoki poziom nauczania, który pozwolił im bez trudu wejść ponownie w polski system edukacyjny.
Naszym najwyższym celem było zawsze takie nauczanie, kształcenie i wychowanie dzieci i młodzieży, aby stanowiły one w przyszłości elitę społeczeństwa polonijnego.  Przekazywanie wiedzy językowej, literackiej, historycznej szło równocześnie z przekazywaniem ogólnie pojętego dziedzictwa kulturowego; tradycji, zwyczajów i obyczajów, krzewienia patriotyzmu i przywiązania do polskich korzeni. Szkoła zawsze brała i bierze udział w międzyszkolnych konkursach wiedzy literackiej, historycznej, konkursach umiejętności językowych, (ortograficznych, gramatycznych, recytatorskich), konkursach piosenki, malarstwa czy tańca.  Zawsze zdobywa wysokie lokaty.
W szkole działają dwa zespoły taneczne: folklorystyczny, prowadzony przez choreografa panią Elżbietę Ołdak i pianistę – Leszka Fraszczyńskiego oraz zespół taneczny form nowoczesnych prowadzony przez choreografa panią Katarzynę Stankiewicz.
Szkoła prowadzi także zajęcia wyrównawcze z logopedii, zajęcia rysunku i malarstwa oraz lekcje gry na instrumentach muzycznych.
Szkoła im. Tadeusza Kościuszki, która zawsze słynęła z tego, że wspierała ucznia, motywowała do pracy i kształciła w nim poczucie jego wartości może być dumna ze swoich absolwentów. Są przecież znanymi ekonomistami, prawnikami, lekarzami, nauczycielami, artystami a nawet dyplomatami.
Wszyscy są pełnowartościowymi Amerykanami polskiego pochodzenia, zdającymi sobie sprawę z tego, że ich pozycja w życiu społecznym tu, na ziemi Waszyngtona, ugruntowana jest  poprzez możliwości, jakie dawała szkoła amerykańska ale wzbogacone  o kulturę europejską, kulturę kraju przodków, a znajomość języka polskiego jest nie tylko chlubą ich rodziców i dziadków, ale często bramą do własnego sukcesu na wielu polach.
Ze wspomnień absolwentów wynika jasno, że Polska Szkoła im. Tadeusza Kościuszki była dla nich kuźnią charakterów i dojrzałych postaw oraz przykładem nieprzerwanej ciągłości i więzi z ojczyzną swych przodków.
Wykształcona młodzież polonijna to najcenniejszy dar, jaki my, rodzice - Polacy i nauczyciele- Polacy mogliśmy dać gościnnej Ameryce, która przed wiekami postawiła na wielokulturowość społeczeństwa i te tradycje kultywuje do dziś.
                                                               
​​
Małgorzata Pawlusiewicz

Założycielka szkoły

Maria Zamora urodziła się w 1906 roku w miasteczku Tłuste (Podole) w zaborze austriackim. Kiedy wybuchła I wojna światowa, była uczennicą drugiej klasy szkoły powszechnej. Siedmioklasową szkołę ukończyła w Zaleszczykach na Podolu. Władała już wtedy biegle językami: ukraińskim, niemieckim, węgierskim i angielskim. Od dzieciństwa przejawiała zamiłowanie do zawodu nauczycielskiego. Już jako kilkuletnia dziewczynka zbierała dzieci z ulicy i organizowała dla nich szkołę i teatr. To zamiłowanie pozostało jej na całe życie. 

W miejscowości Buczacz  pani Maria ukończyła seminarium nauczycielskie, w  którym była prymuską. Wielkimi pasjami pani Marii było pisanie wierszy i organizowanie teatru. Przez wiele lat pani Zamora była nauczycielką na Podolu i lubelszczyźnie. Uwielbiała uczyć dzieci mówiłąc o nich, że są największym naszym skarbem. Od roku 1939 uczyła pani Maria w Dulibach powiat Buczacz. Wykładała tam w szkole męskiej. 
1 lipca 1939 roku pani Maria wychodzi za mąż za artystę malarza - Antoniego Zamorę. 1 września 1939 roku, w dniu wybuchu wojny, mąż pani Marii otrzymuje rozkaz opuszczenia miasta Jałowca i wyjazdu na Węgry. 
Na Węgrzech, jako jeńcy wojenni otoczeni zostają wielką troską. Tam pani Maria bardzo szybko zakłada szkoły i grupy harcerskie. W 1945 roku Amerykanie wyzwalają obóz i dzieci z tych szkół rozjeżdżają się w świat. Częśc z nich wraca do Polski. W uznaniu zasług Ministerstwo Edukacji wyraża podziękowania oraz słowa uznania za wszechstronne przygotowanie dzieci w szkole na obczyźnie.  Po wojennej tułaczce pani Maria wraz z mężem emigruje do Stanów Zjednoczonych. Na początku mieszkają w Muskegon Michigan, potem osiadają w Chicago. Po przyjeździe zapisują się do Związku Narodowego Polskiego, a pani Maria jeszcze do Związku Polek. 
W 1951 roku pani Maria Zamora zakłada Polską Szkołę im. Tadeusza Kościuszki, która na początku nosiła nazwę Sobotniej Szkoły Języka Polskiego „Pobudka”. Mimo trudności lokalowych i materialnych pani Maria, przyzwyczajona do niewygód, robiła wszystko, by szkoła pracowała i przynosiła wymierne korzyści w zaszczepieniu w uczniach polskości. Zawsze podkreślała, że nauczyciel musi byc dla ucznia przyjacielem, a w pracy swej aktorem
i psychologiem. Tylko więź psychiczna z uczniami daje bowiem pełną motywację do nauki.Pani  Maria Zamora otrzymała wiele odznaczeń za swoją wspaniałą pracę dla Polonii. Związek Narodowy Polski oraz burmistrz miasta Chicago nadał jej wiele odznaczeń, natomiast Polska uhonorowała dorobek jej pracy medalem Komisji Edukacji Narodowej, Złotym Krzyżem Zasługi oraz Krzyżem Kawalerskim Odrodzenia Polski.
Pani Maria Zamora była znaną poetką emigracyjną. Napisała wiele tomików poezji, które zachwycają kunsztem słowa, lekkością formy.  Przepojone są miłością do ojczyzny, przyrody ukochanego Podola i najdroższej mamy. 
Pani Maria Zamora to „kwiat polny, zroszony mgiełką zadumy”. Ten kwiat z Galicji, z Podola pachnie szczególnie wszystkimi woniami tamtej ziemi i nawet tu, w Ameryce, po tylu latach przypomina tamtą Polskę. Patriotyzm i umiłowanie ojczyzny potrafiła zaszczepić polskim duszom na emigracji. 
Pani Maria odeszła od nas na wieczną wartę w 22 marca 2004 roku. 

Tak pisała o swej ukochanej Polsce: 
„ Tu się niebo błękitni inaczej
  inne hymny grają polskie fale, 
  innym dzwonkiem ptaki loty znaczą,
  innym echem wiatr nuci po hali „. 

                                                           Zebrała Urszula Gawlik 
                                na podstawie wywiadu Janusza Kopcia 
                                z  Marią Zamorą..

Hymn
Polskiej Szkoły
im. Tadeusza Kościuszki

w Chicago


NASZA SZKOŁO !

Na tej wolnej ziemi, której 
Nasz Kościuszko bronił w chwale,
Polskie Słowo mierzy w górę,
Słowo piękne, dumne, śmiałe.

Odżywają dzieje dawne 
W szkole, co Kościuszki imię ma, 
Naszych przodków czyny sławne,
Dzieła wszelkie i wspaniałe.

Życie- to ciągły trud,
Lecz ma więcej treści,
Jeśli wiemy skąd nasz ród, 
Skąd przyszliśmy, kim jesteśmy

Idźmy  więc w jasny świat 
Dumnie wznosząc czoło-
Światłem naszym przyszłych lat 
Bądź nam zawsze Nasza Szkoło!

                          L. Fraszczyński
​​

Patron

szkoły

Barbara Wachowicz

„Łączmy serca, łączmy ręce” – portret Tadeusza Kościuszki

„Jak mam tytułować Ciebie, który jesteś nam tak drogim i dobrze pamiętnym. Czy mam Cię nazwać Obrońcą Twej Ojczyzny? Bohaterem Wolności? Szlachetnym Polakiem? Bohaterem Dwóch Światów? Nazwę Cię – Kościuszko! Inne imiona potrzebują może tytułów – ale Twoje wystarczy za najwyższy tytuł!”
Z tego listu, jaki młoda Amerykanka napisała do Tadeusza Kościuszki, gdy powracał do Ameryki po latach niewoli moskiewskiej i w Filadelfii na jego powitanie grzmiał salut z trzynastu dział, przynależny tylko głowom koronowanym – narodził się tytuł mojej książki i wystawy „Nazwę Cię – Kościuszko!” Szlakiem bitewnym Naczelnika w Ameryce. 
Najwcześniejsze wspomnienie mego dzieciństwa – wyniosły krzyż modrzewiowy unoszący ramiona z napisem „Na cześć braci poległych za Ojczyznę w dniu 10 października 1794 roku”. Maciejowice. W tym miejscu runął posiekany szablicami Moskali Tadeusz Kościuszko. Babunia kazała przyklęknąć i ucałować ziemię, mówiąc: - Pamiętajcie, że nieprawdą jest, iż nasz ukochany spod Racławic zwycięzca zawołał tu „Finis Poloniae” – Koniec Polski! To Prusacy wymyślili owo kłamstwo. Naczelnik powiedział zupełnie inne wówczas słowa. Kiedy biała jego sukmana stała się już biało – czerwoną od krwi płynącej z ran, zdołał wyszeptać swemu adiutantowi: „Pamiętaj, że chociaż my, Jej żołnierze, ginąć możemy, to Rzeczpospolita jest nieśmiertelna”. I tego uczono mnie w moim domu rodzinnym, gdzie Wielcy Umarli Polacy byli zawsze Wielkimi Żywymi. 
Marzeniem moim było przewędrowanie tropów życia Tadeusza Kościuszki. Wędrówkę tą rozpoczęłam od Polesia – ziemi polskiej, którą utraciliśmy po wojnie. Tam – wśród, jak mówi piosenka „dzikich kniei i moczarów”, w miejscowości Mereczowszczyzna przyszedł na świat w roku 1746 najmłodszy syn Tekli z Ratomskich i Ludwika Kościuszki, który na chrzcie świętym otrzymał imiona Andrzej Tadeusz Bonawentura, a w rozrosłym drzewie genealogicznym rodu Kościuszków otrzymał tytuł „Generał Wojsk Amerykańskich i Koronnych, Najwyższy Naczelnik Siły Zbrojnej Narodowej”. W roku 1996 powołano w Stanach Zjednoczonych Komitet Odbudowy Domu Kościuszki i w roku 2004 w Mereczowszczyźnie stanął modrzewiowy dwór – taki sam, w jakim mieszkał mały Tadeusz ze swoim rodzeństwem – hulaszczym braciszkiem Józefkiem, dumną siostrą Kasią i ukochaną siostrą Anusią, do której będzie pisał najczulsze, braterskie listy. 
Drugim gniazdem Kościuszkowskim na Polesiu, do którego dotarłam, jest miejscowość Siechnowicze, gdzie Tadeusz powrócił po wielkiej epopei amerykańskiej, gdy zabrakło dlań miejsca w uszczuplonej przez rozbiory armii polskiej. Stał się wówczas, jak żartował „generałem rolnikiem”, siał zboże, zbierał plony i robił świetne sery! Dziś w miejscu jego dworku jest szkoła. Tereny te należą do Białorusi. Przed szkołą stoi pomniczek z charakterystycznym zadartym nosem. Białoruskie dzieci zapytane, kim jest bohater na tym pomniku, odpowiedziały mi że to wojownik, który walczył o wolność i odniósł wielkie zwycięstwo pod wsią Racławice. Zapytane gdzie jest ta wieś opowiedziały – W Ameryce! 
I podobno w Ameryce są dwie wsie o tym imieniu, jak mnie poinformowano podczas moich wędrówek tropami amerykańskimi Tadeusza Kościuszki.
Do dziś nie wierzę, że udało mi się odwiedzić i zdokumentować wszystkie miejsca wpisane w imponującą epopeję lat jego walki o niepodległość Stanów Zjednoczonych. I od razu godzi się przypomnieć, że zawdzięczam to nie dostojnym instytucjom typu Departament Stanu, czy Kongres Polonii, lecz niezamożnym Rodakom z Chicago i znakomitej Szkole Polskiej im. Tadeusza Kościuszki, kierowanej podówczas przez panią Urszulę Kraśniewską, a także Zrzeszeniu Nauczycieli Polskich w Ameryce i Fundacji Kościuszkowskiej w New Yorku. Dzięki ich pomocy dane mi było przejechać 15 tysięcy mil i 15 stanów tropem Tadeusza Kościuszki i opowiedzieć o nich. Od pierwszego zadania młodego inżyniera, którym były fortyfikacje wznoszone na rzece Delaware pod Filadelfią zimą 1776-1777, poprzez sławne zwycięstwo pod Saratogą, zwane zwrotnym punktem wojny (przypominam, że dopiero wówczas Francja przystąpiła do sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi), wzniesienie fortów, „najważniejszego posterunku Ameryki”, jak nazwał West Point sam Washington – po dramatyczną i tak mało znaną wyprawę na Południe, gdzie potężne rzeki Yadkin i Dan stałyby się mogiłą armii amerykańskiej, gdyby nie geniusz Kościuszki, który zorganizował przeprawę. I wielki finał – ostatnie strzały w Charlestonie jesienią 1782 roku i triumfalny wjazd do New Yorku u boku naczelnego wodza – Washingtona w listopadzie 1783 roku. Jakże nie doceniamy i nie znamy ogromu wspaniałego, twórczego wkładu Kościuszki w walkę o niepodległość USA. Doceniali go najwybitniejsi dowódcy, pod których rozkazami służył. Generał Nathanael Greene nazwał go „Mistrzem w swym zawodzie, najużyteczniejszym i najmilszym, którego praca nie może znużyć, ani niebezpieczeństwo odstraszyć. Wielce wyróżniała go niezrównana skromność”. Washington nazwał go „gentlemanem wielkich zasług i nauki” i w liście, jaki odnalazłam w New York Historical Society dał niepodważalne świadectwo, że to właśnie Kościuszko był twórcą potęgi West Point, projektantem twierdzy, którą wzniósł na pustkowiu, wspaniałym dowódcą, który potrafił kierować w najtrudniejszych warunkach ekipą ponad dwóch tysięcy ludzi. 
Najpiękniejszym świadectwem, jakie dał naszemu bohaterowi prezydent Stanów Zjednoczonych i najwierniejszy przyjaciel Kościuszki, twórca Deklaracji Niepodległości Thomas Jefferson, są słowa, które potomek prezydenta Jeffersona aktor Rob Coles – jak powiedział mi – powinny być umieszczone na przepięknym pomniku Kościuszki stojącym przed Białym Domem w Washingtonie: „Od jednego człowieka tylko jedno życie wziąć można, a tyś dał nam najcenniejszą część swojego i my teraz zbieramy owoce. Każdy prawy Amerykanin kocha Cię i czci…”.
Jak dalece te słowa są do dziś aktualne, przekonałam się, wędrując szlakami amerykańskimi Kościuszki. Oto miasto Kosciusko w stanie Mississippi – prawdziwe sanktuarium pamięci Naczelnika. Swą nazwę, którą nosi od roku 1836 – zawdzięcza młodemu senatorowi amerykańskiemu, którego dziad walczył u boku Kościuszki. Biografia naszego bohatera jest tam wydrukowana nawet w książce telefonicznej, hymn miasta zaczyna się  od słów: „Kosciusko, Kosciusko Polish Hero brave and true…”, co roku odbywa się tam wspaniały dzień Dziedzictwa Polsko-Amerykańskiego, mieszkańcy ufundowali także śliczny, młodzieńczy pomnik Kościuszki. Jestem w stałym kontakcie z biblioteką miasta Kosciusko i Ann Breedlove przysyła mi obszerne komunikaty o kościuszkowskich działaniach tego uroczego, kwitnącego magnoliami miasteczka. Wielka szkoda, że moje apele składane onego czasu do polskich placówek dyplomatycznych, by wreszcie ktoś odwiedził to niezwykłe w swej pamięci Kościuszkowskiej miejsce – pozostały bez echa. 
Pamięć Tadeusza Kościuszki żyje w mieście Warsaw w stanie Indiana, w Kosciusko County. Kiedy wieńczono mnie honorowym obywatelstwem Warszawy, powiedziałam złośliwie owoczesnemu prezydentowi stolicy naszej, że jeśli chce wjechać aleją Tadeusza Kościuszki do miasta Warszawa to musi udać się do stanu Indiana, bo w Warszawie – tej nad Wisłą – są ulice Ananasa, Rzeżuchy i Rzodkiewki – natomiast ulicy naszego bohatera narodowego, który ocalił Stolicę przed inwazją Prusaków – brak. Należy dodać także, że w mieście Warsaw odbywa się piękny Festiwal Syren. Królową Jezior nie może zostać nawet najpiękniejsza dziewczyna, jeśli nie będzie wiedziała, jakiego miasta herbem jest Syrena. 
Dzięki pomocy Polskiej Szkoły im. Tadeusza Kościuszki z Chicago, która tak pięknie wpisała się w krąg moich przyjaciół, mogłam dotrzeć do nieznanych i rewelacyjnych dokumentów – listów Kościuszki i jego amerykańskich przyjaciół. Jakże kolorowa i barwna to postać. Dowcipny i liryczny, odważny i hojny. As pięcioboju nowoczesnego (sprint uratuje mu życie, gdy będzie się salwował ucieczką podczas oblężenia twierdzy Ninety Six, gdzie otrzyma jedyną przez osiem lat ranę, która jak napisze dowcipnie „nie była zbyt groźna, ale bardzo utrudniała jazdę konną”). Dowódca rozważny i odważny, kochany przez podkomendnych i bardzo adorowany przez damy. Często cytując jego list do ukochanej: „Ty, serca mego ożywienie, utop w zapomnieniu moje do Ciebie kochanie… Twój cień śledzić mnie będzie zawsze, zawsze...” – pytam czyjego autorstwa są te słowa. I najczęściej słyszę, że jest to sonet Mickiewicza! 
Dokonał żywota Tadeusz Kościuszko w spokojnym, cichym miasteczku, u stóp szwajcarskich Alp – w Solurze. Znalazłam w księdze pamiątkowej istniejącego tam Muzeum Kościuszkowskiego setki wpisów Polaków, którzy pielgrzymowali tam po wszystkich naszych powstaniach. Ludwik Nabielak, bohater Powstania Listopadowego napisał prorocze słowa: „Kościuszko! Ty jak gwiazda przewodnia wnukom najpóźniejszym we wszelkich będziesz z losem zapasach przyświecać i w sercach święty ogień wolności rozniecać!”.
Z podziwem odnotowałam jak pięknie święty ogień miłości Ojczyzny i ojczystego języka roznieca Polska Szkoła im. Tadeusza Kościuszki w Chicago, z którą mam szczęście współpracować i cieszyć się wzajemną, serdeczną, wieloletnią przyjaźnią. A wasi towarzysze broni – młodzież z Liceum im. Tadeusza Kościuszki w Krakowie, tam gdzie w Katedrze Wawelskiej pośród królów spoczął na godnym miejscu Wasz Patron – zapytana, jakie jego słowa wybrałaby dzisiaj dla młodych Polaków niby drogowskaz, przywołała takie przesłanie Tadeusza Kościuszki do rodaków: 
„Łączmy serca, łączmy ręce – najściślej. Narodowi i Ojczyźnie waszą wierność winniście”.

Dziękujemy Wam za tę wierność na obczyźnie.